niedziela, 6 sierpnia 2017

"Zombie.pl" Robert Cichowlas, Łukasz Radecki


  
Okładka: Zysk i S-ka
 „Zombie.pl” to druga książka duetu polskich autorów, którą przeczytałam. Pierwszy raz z twórczością Łukasza Radeckiego i Roberta Cichowlasa spotkałam się przy okazji zbioru opowiadań „Pradawne Zło”. Nie ukrywam, iż byłam ciekawa jak pisarze poradzą sobie z dłuższą formą, jaką niewątpliwie jest powieść. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy sprostali moim oczekiwaniom to zapraszam Was do dalszej części notatki.

Akcja utworu rozpoczyna się w sposób dość sielankowy. Karol Szymkowiak, właściciel dobrze prosperującej sieci restauracji, wraz ze swoim managerem otwiera nową knajpę w Gdańsku. Jest to doskonały powód do świętowania, a mężczyźni nie zamierzają szczędzić sobie alkoholu. Wycieczka po mieście szybko kończy się dla obu błogosławieństwem nieświadomości. Następnego dnia rano restaurator budzi się z ogromnym kacem, a na domiar złego znajduje zdekapitowane zwłoki swojego przyjaciela na hotelowym korytarzu.
Zaczyna się obiecująco, prawda? Jest to zaledwie początek kłopotów młodego biznesmena. Nadmorskie miasto zostało opanowane przez hordy zombie. Od teraz mężczyzna musi walczyć o przetrwanie.

Książka bardziej niż na walce z nieumarłymi skupia się na mechanizmach, jakim kierują się ocalali oraz na świecie, w którym nie ma miejsca na sentymenty. W świecie, tym wszyscy są potencjalnie niebezpieczni, o czym dość szybko przyjdzie się przekonać głównemu bohaterowi. Nowa sytuacja nie sprzyja ludzkim odruchom a Ci, którzy starają się żyć według starego porządku giną rozrywani zębami ożywieńców.
Głównym wątkiem powieści jest podróż Karola z Gdańska do rodzinnego Poznania, gdzie mężczyzna ma nadzieję spotkać żonę i syna – niezainfekowanych i wciąż żywych. Właśnie w trakcie tej wędrówki Szymkowiak trafia do Malborka, gdzie na zgliszczach dogorywającego miasta rodzi się nowa wspólnota religijna o dość niepokojących praktykach. Myślę, że już wystarczająco nakreśliłam Wam beznadziejność sytuacji, w której znalazł się protagonista, dlatego też pozwolę sobie przejść do mojej subiektywnej opinii na temat tej jakże interesującej pozycji.

Zombie.pl” nie jest książką oryginalną, ale w żadnym wypadku nie miała takową być. Cichowlas i Radecki stworzyli opowieść opartą na „modnych” dzisiaj motywach. Autorzy założyli sobie, iż będzie to literatura popularna, taka dla rozrywki. Szczerze mówiąc dobrze im to wyszło. Oczywiście można dopatrywać się tutaj głębszego przesłania (w końcu każdy z Nas ma swoją, nieco inną hierarchię wartości oraz zakres doświadczeń z których czerpie) aczkolwiek wydaje mi się, że będzie ono w większości przypadków mocno na wyrost. Jest to utwór skonstruowany ku uciesze czytelnika i uważam, że w takiej kategorii powinno się go rozpatrywać, by wydać sprawiedliwą ocenę.

Książka jest dość brutalna, w niektórych momentach ociera się nawet o stylistykę gore, która bliska jest autorom. Mnie to w żaden sposób nie obrzydziło i nie sprawiło, że odłożyłam tę pozycję (gdyby stało się inaczej, nie czytalibyście tej notatki, gdyż nie mam w zwyczaju oceniać niedokończonych książek) aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy cechują się podobną do mojej wrażliwością, dlatego też wolę uprzedzić Was o zaistniałym fakcie.

Zombie.pl” mimo, iż w większości oparta na znanych i chwytliwych rozwiązaniach nie ustrzegła się w moim mniemaniu kilku błędów. W prawdzie nie są one kardynalne, ale można je zauważyć.Pierwszym i chyba głównym mankamentem jest zbyt dynamiczna akcja. Rozumiem, że „survival horror” wręcz kipi od wydarzeń, ale uważam, iż w tym konkretnym przypadku było ich zbyt wiele. By nie zdradzić za dużo powiem jedynie, że główny bohater przebywa drogę od cywila do „żołnierza” w rekordowo krótkim czasie, zresztą nie tylko on. Właśnie to odrealnienie w nabywaniu umiejętności, jest kolejną słabością, jaką zauważyłam. Nie oczekuję naturalnie idealnego odwzorowania mechanizmów uczenia się. Wybierając tę pozycję miałam świadomość, iż nie jest to książka głęboko osadzona w realizmie, brakuje mi tutaj jednak momentu przejścia od Karola ledwie trzymającego broń do Karola snajpera. Szkoda, bo jest to szczegół, który doszlifowany mógłby stanowić duży plus tej pozycji. Nie będę zarzucać autorom słabego researchu, czy nieznajomości map topograficznych, gdyż w notatce odautorskiej podkreślili oni, iż wszelkie nieścisłości w tym zakresie były efektem zamierzonym mającym dodać dynamiki – jest to dla mnie rozsądny argument, który z chęcią przyjmuję.

Zombie.pl” to utwór napisany prostym, ale doskonale podkreślającym klimat powieści, językiem. Na uwagę zasługuje również, wielowątkowa fabuła, która pomimo paru niedociągnięć, jest intrygująca i na tyle rozbudowana, że aż prosi się o kontynuację, na którą, szczerze powiedziawszy mam ogromną nadzieję, ze względu na enigmatyczne zakończenie. Rzecz jasna jestem w stanie się z nim pogodzić, w końcu to apokalipsa zombie ale szkoda uśmiercać tak ciekawy wątek.

Podsumowując, Radecki i Cichowlas napisali dość przyjemną i niewymagającą książkę. Jak już wspomniałam „Zombie.pl” miało zapewniać niezobowiązującą rozrywkę i wywiązuje się z tego zadania całkiem dobrze. Nie jest to powieść, do której się wraca, ale to raczej cecha właściwa większości horrorów i thrillerów. Tam gdzie kluczowy jest moment zaskoczenia nie ma wtórności. Po co drugi raz czytać opowieść z dreszczykiem, skoro znamy jej treść i przy kolejnym czytaniu nie ma niepewności, która go wywołuje?


Zombie.pl” to utwór, który możecie potraktować jako zamiennik dla popularnych filmów grozy. W obu tych tekstach kultury znajdziecie podobne motywy. Natomiast, jeśli szukacie czegoś oryginalniejszego polecam Wam „Komórkę” Stephena Kinga lub trylogię „Przegląd końca świata” Miry Grant – one też traktują o zombie, ale nieco inaczej niż wyżej opisana pozycja.